Pingwiny
z madagaskaru r.1 nowa znajoma
Był piekny niedzielny poranek,
słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały a zwiedzający jeszcze bardziej podziwali
przepiękne zwierzeta w zoo w Central Parku nawet Alice była radosna co nie
zawsze jej wychodziło.Przenieśmy się teraz z swiata ludzi (człowieków xd) do
świata zwierząt. Kiedy zoo zostało zamkniete Marlenka –wydra karłowata- poszła
w strone grupki nielotów, otwierając właz nikogo nie zobaczyła,była nieco
zdziwona bo zwykle o tej porze są w bazie:
Hmmm-pomyślała wydra. Nagle
usłyszała głośny wybuch:
-tam gdzie wybuch tam i
pingwiny-zaśmiala się sama w sobie i popędziła w strone wybuchu,po drodze
zahaczyła o Juliana ,morta i morrisa:
Cóż to ma znaczyć że przerywacie mój
przepiekny sen chwalący mnie –oburzył się Julian
A ja w nim byłem? – zapytał mały
lemurem Mort
Tak ale jako padlina-odpowiedział
lemur katta.
Ale ważne że byłem- po tych słowach
rzucił się na stopy Juliana, który chciał go kopnąc ale grubszy lemur i wydra
odsunęli go od tego pomysłu, w końcu weszli do garażu gdzie zwykle są
przetrzymywane nowe zwierzeta z innych miast.Zobaczyli pingwiny przy jakieś
skrzyni:
Hej chłopaki-przywitala się
marlenka.
O hej- powiedział pierwszy skipper i
zrobił jeden z tych swoich szelmowskich uśmiechów.
Co wy wg robicie przy tej skrzyni? –
powiedział nagle morris.
Właśnie ja tu próbuje spać a wy
głupie ptaki budzicie mnie przerywając mój przepiękny sen.-oburzył się znów
Julian.
Jak widzisz mamy tu ważniejsze
rzeczy na głowie niż twój sen- spiorunował go skipper, Julian zamierzał coś
powiedzieć ale nagle zawartość dużej skrzyni zaczeła się otwierać, pingwiny
stanęły w pozycjach bojowych, marlenka za ptakami a Julian wskoczył na mourisa
i mówił że tak go nie będzie widać (hahahxd. Wkońcu skrzynia się otworzyłą
a Z niej wyszła przepiekna
lemurzyca,cała biała tylko uszy,ogon i pyszczek miala czarny:
No nie tylko nie kolejny –
powiedział skipper ale sam nie mógł ukryć oczarowanie przybyszką, a najbardziej
oczarowany był Julian,który pierwszy podszedł do nowej i zaczel rozmawiać,
kiedy Julian nawijał jakim to jest królem marlenka postanowiła skorzystać z
okazji i podeszła do nowej i się przedstawiła okazało się że ma na imie Alex i
straciła rodziców w pożarze, w końcu Julian puścił nową i pozwolił jej iść do
wydry:
Marlenko a ten lemur to on tak
zawsze gada?-spytała Alex.
Tak,ale nie martw się przyzwyczaisz
się do tego a nawet może dzieki tobie przestanie robic te całonoczne
imprezy-zasmiała się wydra i puściłą do nie oczko uśmiechając się przy tym.
Hej to mój pierwszy rozdział za niedługo drugi piszczie jak wam sie podoba bo to no wiecie...... pierwszy raz go pisze i nie jestem profesjonalstką w pisaniu ale sie ucze :)
Zaiste ciekawe
OdpowiedzUsuńDzisiaj znalazłam tego bloga.
OdpowiedzUsuńJak na pierwszy wpis to bardzo dobrze Ci poszło. :>
Czyżby Skipper i Julian będą toczyli walkę o Alex (mnie xD)?
Wpis był w styczniu, mam nadzieję że się tu kręcisz jeszcze i co nie co dodasz.
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy!
Dużo wenki i pozdrawiam, Al ;)