środa, 20 stycznia 2016

Pingwiny z madagaskaru r.1 nowa znajoma

Był piekny niedzielny poranek, słoneczko świeciło, ptaszki śpiewały a zwiedzający jeszcze bardziej podziwali przepiękne zwierzeta w zoo w Central Parku nawet Alice była radosna co nie zawsze jej wychodziło.Przenieśmy się teraz z swiata ludzi (człowieków xd) do świata zwierząt. Kiedy zoo zostało zamkniete Marlenka –wydra karłowata- poszła w strone grupki nielotów, otwierając właz nikogo nie zobaczyła,była nieco zdziwona bo zwykle o tej porze są w bazie:
Hmmm-pomyślała wydra. Nagle usłyszała głośny wybuch:
-tam gdzie wybuch tam i pingwiny-zaśmiala się sama w sobie i popędziła w strone wybuchu,po drodze zahaczyła o Juliana ,morta i morrisa:
Cóż to ma znaczyć że przerywacie mój przepiekny sen chwalący mnie –oburzył się Julian
A ja w nim byłem? – zapytał mały lemurem Mort
Tak ale jako padlina-odpowiedział lemur katta.
Ale ważne że byłem- po tych słowach rzucił się na stopy Juliana, który  chciał go kopnąc ale grubszy lemur i wydra odsunęli go od tego pomysłu, w końcu weszli do garażu gdzie zwykle są przetrzymywane nowe zwierzeta z innych miast.Zobaczyli pingwiny przy jakieś skrzyni:
Hej chłopaki-przywitala się marlenka.
O hej- powiedział pierwszy skipper i zrobił jeden z tych swoich szelmowskich uśmiechów.
Co wy wg robicie przy tej skrzyni? – powiedział nagle morris.
Właśnie ja tu próbuje spać a wy głupie ptaki budzicie mnie przerywając mój przepiękny sen.-oburzył się znów Julian.
Jak widzisz mamy tu ważniejsze rzeczy na głowie niż twój sen- spiorunował go skipper, Julian zamierzał coś powiedzieć ale nagle zawartość dużej skrzyni zaczeła się otwierać, pingwiny stanęły w pozycjach bojowych, marlenka za ptakami a Julian wskoczył na mourisa i mówił że tak go nie będzie widać (hahahxd. Wkońcu skrzynia się otworzyłą a  Z niej wyszła przepiekna lemurzyca,cała biała tylko uszy,ogon i pyszczek miala czarny:
No nie tylko nie kolejny – powiedział skipper ale sam nie mógł ukryć oczarowanie przybyszką, a najbardziej oczarowany był Julian,który pierwszy podszedł do nowej i zaczel rozmawiać, kiedy Julian nawijał jakim to jest królem marlenka postanowiła skorzystać z okazji i podeszła do nowej i się przedstawiła okazało się że ma na imie Alex i straciła rodziców w pożarze, w końcu Julian puścił nową i pozwolił jej iść do wydry:
Marlenko a ten lemur to on tak zawsze gada?-spytała Alex.

Tak,ale nie martw się przyzwyczaisz się do tego a nawet może dzieki tobie przestanie robic te całonoczne imprezy-zasmiała się wydra i puściłą do nie oczko uśmiechając się przy tym.




Hej to mój pierwszy rozdział za niedługo drugi piszczie jak wam sie podoba bo to no wiecie...... pierwszy raz go pisze i nie jestem profesjonalstką w pisaniu ale sie ucze :)